środa, 9 grudnia 2015

Co można podzielić ?

Na wykładach z procedury cywilnej uczono nas, że do sądu można wystąpić z każdym pozwem, nawet najmniej realnym np. o wydanie pegaza,który wszak jako zwierzę mityczne poza baśniami nie występuje. Niektórzy stosują tę zasadę jednak dosłownie. W czasie swojej wieloletniej praktyki sędziego i adwokata, spotkałem się z wieloma sytuacjami, które wydawałyby się niemożliwe, aby miały naprawdę miejsce. Tym, którzy nie wierzą, łatwo sprawdzić to w aktach spraw sądów w Poznaniu i Krotoszynie, w których miały one głównie miejsce….
   


Sprawa dotyczyła podziału majątku wspólnego…. Sprawa dobiegała do końca, udało mi się podzielić wszystkie składniki majątku wspólnego….Pozostało 5 słoików kompotów. Z czym były kompoty, niestety już nie pamiętam. Zaciekłość stron była tego stopnia, że żadna nie chciała ustąpić. Zaproponowałem więc, że dokonam podziału w ten sposób, iż każda ze stron dostanie po 2 słoiki. Natomiast w celu podziału piątego słoiczka, odraczam rozprawę i na kolejny termin każda strona powinna przyjść z własnym słoiczkiem, spornym kompotem oraz łyżeczką, którą będę przekładać zawartość niepodzielnego słoika. Na szczęście, do kolejnego terminu  rozprawy nie doszło – wnioskodawca zrzekł się spornego słoiczka i sprawę mogłem zakończyć… 
Długie lata myślałem, że taki podział nie powtórzy mi się więcej. I oto niedawno występując w roli pełnomocnika jednej ze stron, uczestniczyłem w podobnej sprawie o podział majątku wspólnego. Uczestnik postępowania, na pytanie co prócz mieszkania jest do podziału,odpowiada sędziemu, że są tam dwa tapczany, dywany, żyrandole, krzesła, zastawa obiadowa, pościel, garnki, sztućce, szklanki, firlejki… Młody sędzia nieobyty z gwarą poznańską, zapytuje co to takiego firlejka…. Podsądny zacierając w charakterystyczny sposób ręce, powiada że to takie coś, którym w ten oto sposób kręci się w garnku…. Na to sędzia powiada, że przykro mu, ale póki co nie jest w stanie owego ruchu dłońmi zapisać do protokołu rozprawy… Idąc tym tropem, na targu zainteresowałem się drewnianymi firlejkami, aby mieć ewentualny pogląd co do ich wartości. Nową firlejkę można nabyć za 3 złote. Natomiast sporne firlejki były używane, 10-letnie. Powstaje zatem pytanie, czy ich wartość powinna być obniżona, a może z uwagi na „zabytkowy” charakter podwyższona ? Niestety znowu nie doszło do odpowiedzi na kluczowe pytanie, bowiem w ostatecznym rozrachunku pan  i tym razem jak przystało na dżentelmena, zrezygnował z dzielenia firlejek….

  • kwirlejka powsz. [mątewka]: Kwaśne mlyko to ino tóm kwirlejkóm tak, tak… sie kryńciło. Inform. Kwiyrlejkóm to moja żóna, jak tak sos robiła, to tóm kwyrlejkóm tak kwiyrlała (http://www.poznan.pl/mim/slownik/)

Brak komentarzy: